Według Chińczyków strach mieszka w nerkach, a smutek w płucach. Daisy Lee, poprzez Promienny Lotos, rodzaj specjalnego qigongu dla kobiet, uczy, jak poradzić sobie z dziedzictwem lęku, przywrócić harmonię emocjonalną, ale też uleczyć choroby ciała. Bo wszystko jest ze sobą połączone.

eździsz ze swoimi warsztatami po całym świecie. Co wyróżnia Polki na tle mieszkanek innych krajów?

Na początku Polki sprawiają wrażenie kobiet skromnych i niepewnych siebie. Nie dają sobie prawa do swoich uczuć i odczuć, ba, nie dają sobie prawa do śmiechu i zabawy! Z drugiej strony są niewiarygodnie silne, odważne i wytrzymałe. Jako nauczycielka mam ogromną satysfakcję, gdy na warsztatach moje poważne i skupione uczennice przestają się spinać i otwierają na radość.

Może to obciążenia związane z historią? Badania na EmoryUniversity School of Medicine pokazują, że – tak jak kolor oczu czy wielkość nosa – tak i strach możemy dziedziczyć po przodkach.

Tak, ale możemy ten odziedziczony strach przyjąć bezkrytycznie i ciągle się bać lub powiedzieć sobie: „To mój wybór, co zrobię z lękiem, który ogranicza mnie fizycznie i mentalnie”. Qigong (czyt. cikung – przyp. red.), który praktykuję i którego uczę, jest narzędziem budowania osobistej siły, przekraczającej ograniczenia zbiorowej czy też narodowej tożsamości. Przynosi każdemu, bez względu na to, z jakiej kultury pochodzi i jaka historia za nim się ciągnie, wzmocnienie na poziomie fizycznym, mentalnym i emocjonalnym. Działa na wielu poziomach, przywracając umysłową i emocjonalną harmonię, a zarazem lecząc choroby i dolegliwości ciała. To nasz wybór, czy zostaniemy w więzieniu, w którym zamknęła nas historia naszego narodu i rodziny, czy weźmiemy odpowiedzialność za swoje życie.

Brzmi przekonująco, ale…

…łatwo to mówić komuś z bezpiecznego kraju, kogo nie dotknęła trauma obozów koncentracyjnych i nazistowskiego terroru? Uwierz mi, każda z nas ma historię pokoleń wpisaną w ciało i umysł. Moi rodzice wyemigrowali z Chin do Kanady i byliśmy jedynymi Chińczykami w okolicy. Powtarzali mnie i mojemu rodzeństwu, żebyśmy ignorowali zaczepki, milczeli, gdy ktoś nas obraża lub wyśmiewa. Argumentowali: „Ich – białych, jest więcej niż nas – Chińczyków, i nie mamy w starciu z nimi szans”. Jako dziecko byłam wystraszona, nieśmiała i przerażona światem. Lęk jest jedną z najsilniejszych emocji, zapada w ciebie głęboko, jest niczym jątrząca się rana. A jednak byłam zdolna do wyleczenia tej gnębionej części mnie dzięki temu, że znalazłam własny głos i pozwoliłam mu się wyrazić. Między innymi w tym, że uczę inne kobiety radzić sobie z dziedzictwem lęku.

Jaką rolę odgrywają w tym tybetańskie dźwięki, które wprowadziłaś do Promiennego Lotosu?

Tybetańskie Leczące Dźwięki opierają się na wibracji naszego własnego głosu. W połączeniu z delikatnymi ruchami, oddechem i wizualizacjami działa on niczym sonar kruszący skałę lub jak śpiewaczka operowa rozbijająca szklankę swoim głosem. W Promiennym Lotosie nie chodzi o rozbijanie szyb, ale o rozkruszenie złogów energetycznych, które zgromadziły się w piersiach, brzuchu, płucach, sercu i w innych narządach wewnętrznych. Nadrzędna reguła w qigongu jest prosta: wszelkie choroby i zaburzenia są rezultatem zablokowanej lub zastałej qi – energii. Blokady energetyczne powstają w wyniku żywienia się jedzeniem niskiej jakości, oddychania zatrutym powietrzem, a szczególnie w efekcie negatywnych myśli, które krążą po naszej głowie, destrukcyjnie oddziałując na nasz stan emocjonalny i fizyczny. Sześć Tybetańskich Leczących Dźwięków wykorzystuje naturalną inteligencję ciała i rozbija niezdrowe komórki w organach. To pozwala wyrzucić je ze środka, oczyścić organizm i zrobić miejsce dla zdrowych tkanek, dać im przestrzeń do wzrostu i rozwoju.

A co z zakorzenionym strachem? Czy jest jakaś wibracja, która rozbiłaby go w drobny mak?

Za jednym zamachem? To musiałaby być magia. Ja jednak wolę opierać się na sprawdzonych od tysiącleci metodach. W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej i w qigongu wierzymy, że istnieją specjalne relacje między konkretnymi emocjami a poszczególnymi organami. Strach umieszczony jest w nerkach i pęcherzu moczowym. W związku z tym wysoki poziom lęku skutkuje często bólami kolan i popuszczaniem moczu – ten wstydliwy problem dotyka mniej więcej co ósmą kobietę przed 39. roku życia i co drugą po menopauzie. Dzieje się tak, ponieważ żywioł wodny nie tylko rządzi pęcherzem, ale też wpływa na kości, stawy i włosy. Zdarza się, że jakiś szok lub trauma sprawiają, że ktoś siwieje w ciągu jednej nocy – powodem jest to, że nerki i nadnercza zostały przytłoczone falą strachu, która wysuszyła siły życiowe.

Dlatego w traumatycznych lub silnie lękowych sytuacjach warto ogrzewać okolice nerek ciepłym szalem czy wełnianym swetrem, polewać je gorącym prysznicem czy wygrzać w gorącej kąpieli lub poprosić kogoś o masaż rozgrzewającym olejkiem. To pomaga rozproszyć strach i odzyskać poczucie bezpieczeństwa. W Promiennym Lotosie wzmacniamy nerki na kilka sposobów – jednym z nich jest delikatne oklepywanie złączonymi palcami wskazującym i kciukiem oraz masowanie. Tak poruszamy energię nerek, tym samym obniżając poziom lęku i zwiększamy pewność siebie.

Wystarczy zadbać o nerki, by z szarej myszki przeistoczyć się w kobietę świadomą swojej wartości?

Dbałość o nerki i pęcherz moczowy to ważny, choć nie jedyny element wzmacniania odwagi. Trzeba pamiętać, że każdy narząd i każda emocja wpływają na siebie nawzajem i tworzą jedną całość. Kiedy jesteśmy smutne lub w żałobie, te uczucia objawiają się w płucach – często wzdychamy, mamy kłopoty z oddechem, mogą pojawiać się zapalenia płuc lub kłopoty ze skórą (bo skóra jest niczym trzecie płuco i też przez nią oddychamy). Kiedy doświadczamy niesprawiedliwości, odbija się to na naszej wątrobie – organie powiązanym ze złością. Gniew jako taki nie jest zły. Przeciwnie, wyrażenie go nierzadko jest uzdrawiające. Ale tłumiona lub niekontrolowana złość obraca się przeciwko nam – na poziomie fizycznym zaczyna doskwierać wątroba, a na poziomie emocjonalnym dopada nas poczucie beznadziejności i przytłoczenia, depresja. To z kolei wpływa negatywnie na płuca i zdolność cieszenia się życiem. A od tego jeden krok do martwienia się drobiazgami i… kłopotów z pęcherzem lub nerkami.

Kiedy zrozumiemy, że wszystko jest ze sobą połączone, będziemy mieć większy szacunek dla różnych elementów wpływających na samopoczucie fizyczne i psychiczne. Dlatego qigong to nie tyle ćwiczenia wzmacniające ciało, ale jedna z form uważności, ucząca rozumienia sygnałów płynących z ciała i umysłu.

Daisy Lee: mistrzyni qigongu i członkini zarządu International Qigong Science Association. W stworzonym przez siebie systemie Qigong Promienny Lotos (www.radiantlotusqigong.com), wykorzystuje holistyczną pracę z ciałem i emocjami.